Pamięć, która trwa
Wiosną 1940 roku funkcjonariusze NKWD zamordowali blisko 22 tysiące polskich obywateli – oficerów Wojska Polskiego, przedstawicieli inteligencji oraz osoby oddane Ojczyźnie. Była to jedna z najtragiczniejszych kart w historii naszego narodu.
13 kwietnia w Błoniu oddaliśmy hołd ofiarom Zbrodnia Katyńskiej w Witanowie, przy Miejscu Pamięci Ofiar Sowieckiego NKWD przy ul. Gwiaździstej. Uroczystość miała szczególny, podniosły charakter i została połączona z odsłonięciem nowej tablicy pamiątkowej. Uzupełnia ona istniejącą od 2009 roku inskrypcję, jeszcze pełniej przybliżając historię zbrodni i jej ofiar.
Samo miejsce pamięci w ostatnim czasie przeszło gruntowną rewitalizację. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i dbałości o detale powstała przestrzeń wyjątkowa – pełna ciszy, skupienia i refleksji. To miejsce, w którym pamięć przemawia silniej niż słowa i przypomina, jak ważne jest, by nigdy nie zapominać.
Szczególnie poruszająca była obecność najmłodszych – dzieci z przedszkola „Iskierka” oraz młodzieży ze Szkoły Podstawowej w Bieniewicach. Ich udział, a także przygotowany przez Szkołę występ artystyczny, stanowiły wyraz szacunku wobec przeszłości i jednocześnie nadzieję na przyszłość. To właśnie w młodym pokoleniu trwa pamięć o historii, przekazywana dalej, z pokolenia na pokolenie.
Wyrazy szczególnego uznania kierujemy do Sołtys Witanowa, Pani Krystyny Jakubaszek, oraz całej Rady Sołeckiej. Nie tylko za przygotowanie uroczystości, ale również za ogrom pracy włożonej w rewitalizację i codzienną troskę o to wyjątkowe miejsce.
Dziękujemy wszystkim mieszkańcom za obecność i wspólne oddanie hołdu ofiarom Zbrodni Katyńskiej. Pamiętamy.
WOA-BP
Tekst z tablicy pamiątkowej nadesłany przez Pana Zdzisława Sobierajskiego prezentujemy poniżej:
3 kwietnia 1940 roku NKWD rozpoczęło masowe egzekucje polskich jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Większość zamordowanych stanowili oficerowie Wojska Polskiego, funkcjonariusze Policji i innych służb mundurowych. Oficjalnie wiadomo o 21 857 ofiarach, ale uważa się że ta liczba może być jeszcze nie pełna.
Radio Berlin 13 kwietnia 1943 ujawniło informację o znalezieniu w Lesie Katyńskim przez wojska Wermachtu ciał polskich oficerów, która została natychmiast powielona przez prasę polskojęzyczną wydawaną przez okupanta na ziemiach polskich. To wywołało kryzys w stosunkach ZSRR z Rządem RP na Uchodźstwie. Stalin szukał okazji do odpowiedzenia na obciążające go zarzuty o za zagładzie prawie 22 tys. Polaków.
Komisje kłamstwa
Powołano dwie komisje zajmujące się wówczas sprawą zbrodni katyńskiej. Pierwsza, nie nagłaśniana i mająca charakter specjalnej, była wystawiona przez NKWD już w początkach października 1943.
Na jej czele stał Leonid Rajchman, sprawę zaś nadzorował Wsiewołd Mierkułow, szef resortu bezpieczeństwa państwowego ZSRR, współpracownik Berii i osoba kierująca realizacją mordu na polskich oficerach. Enkawudziści, działający do początków stycznia 1944, mieli za zadanie przygotowanie gruntu do działania oficjalnej komisji „wyjaśniającej” sprawę.
Do grobów podrzucono także „dowody” wskazujące na późniejszą datację zbrodni m.in. fragmenty gazet, kwity czy też listy, które nie zdążyły dotrzeć do jeńców. Spreparowano również notes burmistrza Smoleńska, w którym miał on zapisać notatkę o zbrodni niemieckiej 11 stycznia 1944 Mierkułow i jego zastępca Siergiej Krugłow podpisali informację o rezultatach wstępnego śledztwa w tak zwanej „sprawie katyńskiej”. Zawierała ona przygotowaną przez NKWD wersję wydarzeń, które rzekomo doprowadziły do śmierci polskich oficerów.
13 stycznia 1944 utworzono też „Komisję Specjalną” do spraw ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w Lesie Katyńskim (w pobliżu Smoleńska) polskich jeńców wojennych . Na jej czele stanął prof. Nikołaj Burdenko, naczelny chirurg Armii Czerwonej. Komisja Burdenki związana była z Nadzwyczajną Komisją Państwową do Ustalenia i Badania Zbrodni Niemiecko-Faszystowskich Najeźdźców i ich Wspólników, oraz Strat Wyrządzonych Obywatelom, Kołchozom, Organizacjom Społecznym, Przedsiębiorstwom Państwowym i Instytucjom ZSRR, na której czele stał Nikołaj Szwernik, zastępca członka Biura Politycznego i szef radzieckiej Centralnej Rady Związków Zawodowych.
W Komisji Burdenki znaleźli się m.in. pisarz Aleksiej Tołstoj, metropolita kijowski i halicki Mikołaj i przewodniczący Komitetu Wszechsłowiańskiego gen. Aleksander Gundorow.
W komisji planowano też udział Wandy Wasilewskiej i Bolesława Drobnera ze Związku Patriotów Polskich, jednak na to nie zgodził się Stalin, ponieważ, prawdopodobnie nie był pewnym ich lojalności.
Już na pierwszym zebraniu Komisji, przedstawiciel NKWD Siergiej Krugłow, poinstruował jej członków o oczekiwanym kierunku prac. Powołani przez komisję lekarze pracowali w Lesie Katyńskim de facto tylko kilka dni i to w warunkach ciężkiej zimy.
W nocy z 23 na 24 stycznia 1944 komisja wróciła do Moskwy, tam w gabinecie Mierkułowa przygotowała swój końcowy komunikat, podpisany w nocy 25 stycznia i ogłoszony następnego dnia w mediach radzieckich. Komunikat potwierdzał „niemiecką winę” i powielał przebieg wydarzeń przygotowany wcześniej przez NKWD.
30 stycznia w Lesie Katyńskim odbyła się uroczystość pogrzebowa ofiar zbrodni z udziałem przedstawicieli oddziałów polskich, w obecności pułkownika Zygmunta Berlinga oraz jego zastępcy ds. polityczno-wychowawczych, majora Aleksandra Zawadzkiego. Mszę świętą odprawił kapelan Dywizji Kościuszkowskiej ksiądz major Wilhelm Kubsz.
Proces norymberski
Strona radziecka próbowała uzyskać ostateczne potwierdzenie swojej wersji wydarzeń w czasie procesu norymberskiego. W lutym 1946 prokurator Jurij Pokrowski oskarżył Niemców o dokonanie we wrześniu 1941 zbrodni na polskich oficerach w Lesie Katyńskim. Na wniosek obrońcy Hermana Goeringa (doktora Otto Stahmera) doprowadzono do rozpoczęcia specjalnego przewodu sądowego w tej sprawie. Odbył się on 1 i 2 lutego, a głównym świadkiem obrony niemieckiej był płk. Friedrich Ahrens. Zeznania Niemców podważyły radziecki akt oskarżenia. Ostatecznie sprawy katyńskiej nie włączono do oficjalnego aktu oskarżenia Międzynarodowego Trybunału Wojskowego, tym samym przekreślając nadzieje ZSRR na potwierdzone sądownie zrzucenie winy na Niemców.
Powojenne zawirowania
W powojennej Polsce temat Katynia szybko wszedł do sfery tabu. Rzadko powoływano się na tę sprawę, chociaż zdarzały się wyjątki. W 1946 w ramach szkolenia politycznego w Wojsku Polskim liczną obecność oficerów radzieckich argumentowano właśnie masową śmiercią polskich oficerów pod Smoleńskiem i związanymi z tym brakami kadrowymi.
W 1952 wydano książkę partyjnego publicysty Bolesława Wójcika pt. „Prawda o Katyniu”. Nie tylko powielała wersję Komisji Burdenki, ale wysuwała również oskarżenia pod adresem Stanów
Zjednoczonych, które miały powtarzać dawną prowokację Hitlera i oskarżać ZSRR o dokonanie tej zbrodni. Było to związane z funkcjonowaniem tzw. Komisji Maddena Kongresu USA w latach 1951-1952 przesłuchała świadków ekshumacji z 1943 (m.in. Józefa Mackiewicza), nawiązała współpracę z Rządem na Uchodźstwie oraz przebadała dostępny materiał dowodowy, który doprowadził śledczych do wniosku o odpowiedzialności radzieckiej (masakrę nazwano jedną z najbardziej barbarzyńskich zbrodni międzynarodowych w historii świata).
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej po 1956.
Jako anegdotę opisującą tamte czasy można przytoczyć informację o tym że po swoim dojściu do władzy, w czasie zamkniętego spotkania z oficerami, (w innej wersji z podchorążymi i studentami) Władysław Gomułka stwierdził, że istnieją dwie wersje wydarzeń katyńskich (o winie niemieckiej i winie radzieckiej), ale „wersja polska”powinna opierać się na „rozsądku i geopolityce”.
Tym samym Władysław Gomułka wyraził wątpliwości co do oficjalnej wykładni zbrodni katyńskiej, jednocześnie zaś zamknął dyskusję nad tą sprawą, stawiając ją jako zagrożenie polityczne względem sojuszu z ZSRR. Lata sześćdziesiąte były okresem przemilczania sprawy katyńskiej, traktowanego być może jako rozwiązanie lepsze niż oficjalne kłamstwo, dużo bardziej drażniące społeczeństwo. Świadczyć może o tym fakt, że hasło „Katyń” nie znalazło się w wydawanej w tym okresie Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN.
Niemcy ich zabili bo… Niemcy zabijali
W latach 70, wraz z rozszerzaniem się wiedzy o zbrodni katyńskiej na Zachodzie oraz powstaniem opozycji demokratycznej w Polsce, motyw Katynia zaczął mocniej pojawiać się w dyskursie krajowym, chociaż głównie jako narzędzie walki „w historycznej zimnej wojnie” z systemem. Pod koniec dekady z okazji Święta Wojska Polskiego (12 październik w rocznicę bitwy pod Lenino) oficjalne delegacje attaché wojskowego ambasady polskiej w Moskwie zaczęły składać kwiaty na mogile katyńskiej. Przykładem, jak starano się potwierdzić „sowiecką, oficjalną wersję” o sprawstwie Niemców, może być broszura wydana w 1978 przez Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego z okazji 35 rocznicy powstania Ludowego Wojska Polskiego. Była ona podstawą szkolenia politycznego oficerów i żołnierzy na temat zbrodni katyńskiej. Broszura stawiała odpór działaniom „dywersji ideologicznej”, za którą uważano Radio Wolna Europa i opozycji krajową. Obok zapewnień o patriotyzmie, broszura wyjaśniała „oficjalny” przebieg wydarzeń.
Prawda przetrwała
Pamięć o zbrodni katyńskiej przetrwała cały okres Polski Ludowej. Stałym elementem tych czasów było kłamstwo o zbrodni dokonanej rzekomo przez Niemców. Odpowiedzią był opór społeczny (np. częste pojawianie się nawiązań do Katynia w działaniach konspiracji szkolnej w czasach stalinowskich), a przede wszystkim pielęgnowanie pamięci wśród rodzin i znajomych pomordowanych. Opór i pamięć w okresie PRL stały się fundamentem jednego z najważniejszych punktów współczesnej polskiej pamięci zbiorowej.
Po 1976 roku rodząca się opozycja, powołała własne struktury upamiętniające martyrologię wschodnią. Był to prowadzony przez Stefana Melaka Komitet Katyński w Warszawie oraz Instytut Katyński w Krakowie prowadzony przez Adama Macedońskiego.
Wieloletnia presja odniosła skutek
Dopiero w marcu 1989 władze PRL oficjalnie oświadczyły, że winny zbrodni ludobójstwa jest ZSRR, a władze radzieckie przyznały się do winy dopiero w kwietniu 1990. W październiku 1992 Rosja (już po upadku ZSRR) przekazała Polsce niektóre dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej dokonanej przez NKWD na polskich jeńcach.
Zginęli za to, że byli Polakami
=====
Źródło: Materiał tekstowy i zdjęcia Urzędu
Informacja powstała zgodnie z ustawą z dnia 11 sierpnia 2021 r. o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego.


